Ian - Bendigo, Australia

Sprawy nie układały się najlepiej a nasze życie było ciągłym pasmem niepowodzeń. W tym właśnie okresie naszego życia usłyszeliśmy od znajomych o mocy Boga i Jego niesamowitych cudach. W tym okresie Linda nosiła gorset ortopedyczny ponieważ miała bardzo poważne problemy z bólem kręgosłupa. Ja w owym okresie byłem uzależniony od alkoholu. Gdy miałem jakikolwiek problem sięgałem po butelkę, co jak łatwo się domyślić nie czyniło mnie dobrym mężem ani ojcem. Nasze najmłodsze dziecko urodziło się z poważną wadą serca. Linda nie chciała zezwolić na operację ponieważ dobrze zdawała sobie sprawę z ryzyka na jakie narażony mógł być nasz syn, który to od pierwszego roku życia cierpiał na bolesne konwulsje oraz ciągle chorował. Po jakimś czasie przyznałem się przed sobą, że jestem alkoholikiem i wiedziałam, że muszę zacząć robić coś aby poprawić naszą rodzinną sytuację. Zacząłem się nad sobą zastanawiać i zdecydowanie nie podobało mi się to jakim człowiekiem się stałem. Mój znajomy z pracy powiedział mi, że Bóg może mi pomóc i uleczyć mnie z alkoholizmu. Z niedowierzaniem postanowiłem pomodlić się na spotkaniu chrześcijańskim o Ducha Świętego o którym mówił. Nie zawiodłem się, gdyż tego właśnie wieczora zostałem napełniony Duchem Świętym dokładnie jak opisane w Biblii, czyli zacząłem mówić językami jak pierwsi chrześcijanie 2000 lat temu. Od tego czasu nałóg opuścił mnie całkowicie a tydzień po tym postanowiłem zostać ochrzczony. Na owo spotkanie przyszła także moja żona Linda szukając pomocy dla naszego syna. Podczas spotkania postanowiła ona także przyjąć chrzest i wieczorem w domu także otrzymała Ducha Świętego. Idąc spać tego dnia byliśmy przepełnieni wdzięcznością i nadzieją. Następnego ranka Linda poczuła, że zaszła jakaś nieoczekiwana zmiana w jej chorym kręgosłupie po czym zdjęła gorset ortopedyczny i okazało się, że nie czuje już bólu. Została uleczona z tej jakże kłopotliwej dolegliwości. Wkrótce po tych wydarzeniach nasz syn zaczął mieć bolesne konwulsje a my postanowiliśmy oddać ów problem Bogu, który obiecuje w Biblii uleczenie. Jak napisane w Biblii w Ew. św. Marka 16 położyliśmy ręce na naszym synu i zaczęliśmy się gorliwie modlić o uleczenie co nastąpiło po krótkim czasie. Uleczenie było natychmiastowe i całkowite. To wszystko przydarzyło się ponad 30 lat temu. Od tamtego czasu wiele się wydarzyło i muszę przyznać, że nie potrafię wyobrazić sobie życia bez Boga, który pomaga nam w każdej sytuacji jak i niesamowicie błogosławi nasze życie.

Briana - Melbourne, Australia

W wieku lat 12 zaczęłam palić papierosy, w wieku lat 15 marihuanę, rok później natomiast używałam heroinę. Mając 17 lat zaszłam w ciążę lecz pomimo tego nie przestałam brać heroiny, której wtedy używałam codziennie. Po narodzeniu naszej córki moja rodzina z Melbourne postanowiła pomóc nam (mi i mojemu chłopakowi Paulowi) w zmianie miejsca zamieszkania abyśmy pozostawili nasze narkotykowe towarzystwo. Wyprowadziliśmy się do małego miasteczka Benalla. Był to dla mnie bardzo ciężki okres życia. Miałam depresję spowodowaną niemożnością brania narkotyków, przez co doktor zalecił mi silne leki antydepresyjne po których nie mogłam normalnie funkcjonować. Byłam beznadziejną matką, partnerką oraz córką. Niedługo po przeprowadzce do Benalli poznaliśmy tam nowych znajomych, którzy brali narkotyki i znów zaczęliśmy brać. Braliśmy co popadnie: heroinę, speed, ice, extasy oraz różnego rodzaju środki farmakologiczne - braliśmy cokolwiek, byle by się odurzyć. Pewnego razu policja w Benalli zrobiła nalot na dom w którym braliśmy narkotyki i zagrożono mi i Paulowi, że zabiorą nam naszą córkę, Zadie-Jane, która miała wtedy około 8 miesięcy. Przeraziło mnie to dogłębnie aczkolwiek nie byłam w stanie nic zrobić - byłam zbyt mocno uzależniona. Wkrótce po tym zostałam aresztowana za kradzież, po czym wkrótce dwukrotnie przedawkowałam i nie przeżyła bym, gdyby Paul nie zaalarmował szpitala. Niedługo po tym straciłam świadomość na 3 dni po czym obudziłam się w czyimś mieszkaniu. Bałam się życia a to wszystko to była nieudana ucieczka od niego. Wolałam brać narkotyki niż "żyć". Pewnego dnia moja mama opowiedziała mi o znajomej, która została uwolniona od nałogu w wyniku modlitwy. Nie uwierzyłam jej, Paul natomiast pomyślał, że brzmi to jak dobry pomysł - żadnego uczucia uzależnienia ani żadnego detoksu - łatwizna. Postanowiliśmy zostać ochrzczeni lecz niestety wkrótce po tym znów zaczęliśmy brać w wyniku czego nasz związek się rozpadał i Paul zamierzał mnie opuścić w tym czasie miałam 21 lat. W tym właśnie burzliwym czasie nagle otrzymałam Ducha Świętego i wszystko z dnia na dzień uległo zmianie. Od razu przestałam używać narkotyków bez poczucia uzależnienia - to był prawdziwy cud. Owo uleczenie nie ograniczało się do uwolnienia od nałogu. Moje całe życie zostało uleczone, moje podejście do wielu rzeczy i wszystko nagle zaczęło prawidłowo funkcjonować. Doświadczyłam w swoim nowym życiu mnóstwo błogosławieństw i wiem, że mam Boga, który mnie kocha i na którym mogę polegać na dobre i na złe. Dał mi nadzieję i wiele powodów aby się cieszyć z życia. Jedynie Bóg może uleczyć nasze problemy i nie ważne jest czy to są problemy z narkotykami, czy też coś innego. Poproś Go o to a nie zawiedziesz się i nie będziesz już musiał spoglądać z obawą na życie. W chwili w której go poznasz nigdy już nie będziesz ten sam.

Michael - Melbourne, Australia

Moje małżeństwo rozpadało się. Spowodowane było to moim alkoholizmem, z którym starałem sobie jakoś dać radę ale niestety nigdy mi nie wychodziło. W desperacji zacząłem wzywać Boga aby mi pomógł, gdyż zdałem sobie sprawę, że sam nie jestem w stanie nic zrobić. Pomyślałem, że przecież mam przed sobą krótkie życie i nie chciał bym go zmarnować. Zacząłem się pytać Boga jaki jest sens ziemskiej egzystencji w ogóle po co żyję i dlaczego moje życie to taki straszny bałagan. Pomóż mi jeśli istniejesz - wołałem. Wracając do domu znalazłem ulotkę zapraszającą na spotkanie chrześcijańskie Revival Centres International. Poszedłem na spotkanie na którym zostałem ochrzczony przez zanurzenie w wodzie. Następnego ranka obudziłem się o 3 rano czując niesamowity pokój wewnętrzny i zacząłem mówić językami. Od tego momentu moje życie zmieniło się ponieważ mój alkoholizm jak i agresywność opuściły mnie w ciągu jednej chwili. Dostałem nowe życie w prezencie od Boga.

Marianne - Dunedin, Nowa Zelandia

Otrzymałam Ducha Świętego w wieku 15 lat a zaczęłam chodzić na spotkania Revival Centres International w wieku lat 18 i wtedy także zostałam ochrzczona. Mam zdecydowanie błogosławione życie, aczkolwiek czasami musiałam wzywać Boga aby mi pomógł w ciężkich sytuacjach. Kilka lat temu wykryto u mnie raka jajników w postaci 3 guzów a każdy był rozmiaru pomarańczy. Powiedziano mi, że nie obędzie się bez chemoterapii oraz radioterapii. Zostałam całkowicie uleczona a doktorzy dziwili się, że nie potrzebowałam już żadnych zabiegów. Gdy miałam 15 lat miałam wypadek w wyniku którego złamałam kość ogonową jak i uszkodzone zostały dolne kręgi. Po wypadku moje zdrowie pogarszało się każdego roku i niestety musiałam brać silne leki przeciwbólowe. Powiedziano mi, że moje zdrowie będzie się niestety pogarszać z czasem i za kilka lat będę musiała poruszać się na wózku inwalidzkim. Modliłam się o uleczenie przez jakiś czas i w końcu w 2007 roku gdy przyjechałam do Dunedin zauważyłam, że zimna pogoda nie powoduje u mnie bólu, który to zawsze uaktywniał się w chłodne dni. Natychmiastowo odstawiłam lekarstwa i przestałam używać wózka inwalidzkiego, który do tej pory ułatwiał mi poruszanie się. Od tamtego czasu nie mam problemów z kręgosłupem i chodzę bez problemów. Doktor zdziwił się i nie potrafił zrozumieć w jaki sposób mogłam odstawić tak mocne leki bez efektów ubocznych. Bóg jest Bogiem, który ulecza i nie ma dla Niego nic niemożliwego. Jestem Mu wdzięczna za opiekę, którą mnie otoczył.

Robi

Mając 20 lat nie byłem inny od rówieśników i tak jak mnóstwo młodych chłopaków uwielbiałem szybką jazdę motocyklem. Pewnego dnia, gdy wjeżdżałem do miasta kangur wyskoczył przed mój motocykl w wyniku czego trafiłem do szpitala z wieloma obrażeniami. Po owym wypadku moje zdrowie wcale nie ulegało poprawie przez co zacząłem się zastanawiać nad sensem życia oraz nad tym co się z nami dzieje po śmierci. Przez następne siedem miesięcy szukałem odpowiedzi w różnych kościołach oraz religiach. Po siedmiu miesiącach spotkałem człowieka, który powiedział mi o istnieniu Boga, który ulecza. Zainteresowało mnie to, gdyż nikt do tej pory nie mówił w ten sposób o Bogu, tym bardziej, że cały czas miałem w ciele część motoru, której doktorzy nie byli w stanie usunąć. Postanowiłem udać się na spotkanie kościoła o którym mówił, gdzie udowodniono mi z Biblią, że to o czym mówią i w co wierzą jest prawdą. Wkrótce po dyskusji postanowiłem się ochrzcić a wychodząc z wody po chrzcie czułem się dużo lepiej - jakbym odzyskał dawno utraconą energię. Po chrzcie pomodliłem się o Ducha Świętego, którego to po chwili dostałem - mówiłem językami dokładnie jak opisane w Biblii. W tydzień po chrzcie miałem wizytę w szpitalu aby usunąć część motoru, która wciąż tkwiła w moim ciele. Podczas operacji doktorzy nie potrafili znaleźć owej części pomimo, która po prostu zniknęła. Było to niesamowite uleczenie, o którym nie byłem w stanie wiedzieć na początku. Od tamtego czasu nie mam żadnych problemów ze zdrowiem, z którymi to borykałem się od dłuższego czasu. Poza tym wszystkim moje życie zostało całkowicie odmienione. Jestem już żonaty 15 lat, mam syna, uwielbiam podróżować i obecnie mieszkam w Brisbane w Australii i chętnie bym wam opowiedział o tym jakie wspaniałe jest życie w Panu.

Jeremy

Miałem szczęście dorastać w Panu a moje świadectwo uleczenia zaczęło się w chwili moich narodzin. Urodziłem się z nieuleczalną dolegliwością leukodystrofią co oznaczało, że miałem poważny defekt mózgu. Dzieci urodzone z ową dolegliwością żyją do 5 roku życia a umieralność wynosi 100 % przy czym ostatnie lata spędzają sparaliżowane fizycznie jak i umysłowo. Dziękuję Bogu za to, że wysłuchał modlitw moich rodziców i za to, że mnie uleczył. Dzisiaj mam 21 lat i śmiało mogę powiedzieć jakiemukolwiek doktorowi, że mam Boga, który ulecza, ponieważ jestem jedyną osobą na świecie, która przeżyła ową dolegliwość i nie jest sparaliżowana w żaden sposób. W szkole miałem problemy z rówieśnikami jak i z nauką. Gdy miałem 13 lat po otrzymaniu Ducha Świętego nagle moje kłopoty z nieprzyjaznymi mi uczniami skończyły się a niektórzy z nich stali się nawet moimi kolegami. Nauka jednak nie szła mi najlepiej przez co moi rodzice obawiali się, że będę jedynym członkiem rodziny bez ukończonego liceum. W chwili obecnej jestem jedynym z tych, którzy je ukończyli. Bóg zawsze pomaga mi we wszystkim i dobrze wiem, że zawsze na Nim mogę polegać. Nie jestem najsilniejszy ani nie najmądrzejszy, nie potrafię dawać sobie rady w stresowych sytuacjach ale tu nie o to chodzi. Werset Biblijny, który zawsze robi na mnie wrażenie to List do Filipian 4.13 "Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie".

Simone - Newcastle, Australia

Od dziecka wychowywałam się w chrześcijańskiej rodzinie wraz z którą uczęszczałam na spotkania Kościoła Odrodzenia (Revival Centres International). W wieku 9 lat otrzymałam Ducha Świętego na jednym z chrześcijańskich obozów. Zaczęłam wtedy mówić nowymi językami o których to pisze Biblia. Już jako dziecko miałam problem z uczuleniem na mleko, jajka, orzechy i owoce morza. Z czasem owo uczulenie przerodziło się w poważną chorobę. Nie byłam w stanie jeść żadnych produktów zawierających choćby śladowe ilości tych produktów. Często po obiedzie w restauracji musiałam udać się do szpitala ponieważ kucharz nieświadomie użył łyżki lub też pojemnika w którym uprzednio były szkodliwe dla mnie produkty. Moi znajomi musieli też uważać co mogli a czego nie mogli jeść podczas gdy gościłam u nich. W domu miałam osobne sztućce, naczynia oraz przyrządy do przygotowywania jedzenia. W przypadku, gdy coś poszło nie tak musiałam jechać do szpitala. Reakcja alergiczna była dość szybka. Na początku moja skóra robiła się czerwona po czym usta i gardło puchły co utrudniało oddychanie. Jak łatwo sobie wyobrazić nie były to łatwe chwile w moim życiu lecz pomimo owych trudności modliłam się do Boga aby dodał mi pokoju i zabrał strach przed śmiercią, którą to mogło się naturalnie skończyć. Chodzenie do szkoły także nie było łatwe ponieważ jak każda młoda osoba chciałam mieć znajomych i w ogóle chciałam żyć jak każdy normalny nastolatek. Oczywiście nie było to możliwe. W wieku lat 16 zaczęłam spotykać się z moim obecnym chłopakiem Markiem. Jak wszystko do tej pory ta sprawa także nie wyglądała na łatwą. Gdy przed naszym spotkaniem Mark zjadł coś na co miałam uczulenie od razu miałam alergiczną reakcję po choćby trzymaniu jego ręki. Byłam uczulona nawet na swojego chłopaka. Po jakimś czasie Mark jak i moja rodzina przeszli na podobną mojej dietę co rozwiązało problem, aczkolwiek nie czułam się z tym dobrze, gdyż wydawało mi się, że cały świat kręci się wokół mnie i wcale mi się to nie podobało. W maju 2010 roku po wysłuchaniu niesamowitej nauki Pastora Martina Pree na temat bycia zwycięzcą w Jezusie i nie pozwalaniu ciężkim sytuacjom aby ograniczały nasz potencjał podekscytowałam się niesamowicie oraz czułam, że ja także mogę zostać uleczona z mojej dolegliwości. Po nauce szybko zgłosiłam się aby się o mnie pomodlono i wiedziałam w głębi duszy, że Bóg mnie uleczy. Nie mogłam przestać mu dziękować za to co uczynił w moim życiu i dziękować Mu za uleczenie o którym jeszcze w pełni nie wiedziałam. Po spotkaniu postanowiłam zjeść niesamowicie wyglądający kawałek ciasta, nie licząc się z konsekwencjami. Łakomie wzięłam cały kawałek makowca z pomarańczą do ust czując nowe smaki, których do tej pory nie byłam w stanie doświadczyć. Byłam uleczona a ów kawałek ciasta był startem mojego nowego niesamowitego życia. Od tamtego maja za każdym razem, kiedy jem to na co jeszcze niedawno nie mogłam sobie pozwolić ogarnia mnie uczucie zdumienia i wdzięczności dla Boga za to co uczynił w moim życiu. Ma On odpowiedź na to, na co nie może odpowiedzieć współczesna medycyna oraz na wszystkie problemy ludzkości. Od tamtego czasu nie mogę przestać opowiadać wszystkim o moim uleczeniu. Najważniejsze jednak w tej historii nie jest dla mnie uleczenie z alergii ale to, że nauczyłam się polegać na Panu w każdej sytuacji, gdyż jest On jak pisze Jego Słowo kochającym ludzkość Bogiem.

Wiktor Skóra

Już od młodych lat odczuwałem potrzebę duchowości. W wieku osiemnastu lat wpadła mi w ręce książka o magii dostarczając jak mi się wtedy wydawało odpowiedzi oraz duchowego wymiaru w moim życiu. Zajęło mi to około dziesięć lat. W ciągu owego czasu przestudiowałem wiele książek o magii, parapsychologii, filozofii wschodu, jogi, astrologii oraz wróżbiarstwa i doszedłem so wniosku, że to nie ma żadnego zastosowania w codziennym życiu – jest to ”pusta” wiedza. W międzyczasie jednak gdy kiedykolwiek usłyszałem wersety biblijne ( w radiu ,telewizji czy też gdziekolwiek indziej) wyraźnie odczuwałem jego wyjątkowość i siłę. Czułem jakąś większą niewyjaśnioną moc. Pewnego dnia spotkałem starego znajomego, który opowiedział mi o Bogu z Biblii, o Duchu Świętym, o mówieniu językami, o tym, że Bóg dzisiaj tak jak i dawniej działa w życiach ludzi. Dużo myślałem o mówieniu językami – pomyślałem, że mówienie językami opisane przecież tak wyraźnie w Biblii nie może pochodzić od człowieka. Pomyślałem, że przecież nie mam nic do stracenia jeżeli Bóg naprawdę istnieje to chcę Go poznać. Uczyniłem więc dokładnie jak Biblia nakazuje czyli poprosiłem o to aby zostać ochrzczonym przez pełne zanurzenie. Po trzech miesiącach otrzymałem Ducha Świętego – zacząłem mówić nowym językiem o który to tak gorliwie się modliłem. Od tamtego czasu Bóg pobłogosławił mnie na najróżniejsze sposoby - od błogosławieństw duchowych poprzez materialne aż do pięknego błogosławieństwa wspaniałej żony. Codziennie czuję Jezusa przy sobie i wiem, że ma on rozwiązanie na wszystkie moje problemy i wiem, że prawdziwa łaska prawdziwego Boga doprowadziła mnie do jego kościoła. Amen.

Aneta Suchodolska – Skóra

Urodziłam się z ciężkimi chorobami. W tym samym czasie urodziło się pięcioro z podobnymi dolegliwościami z tym, że tylko ja przeżyłam. Moje życie było pozbawione spraw duchowych, zamiast tego skupiałam się na wiecznym imprezowaniu. Gdy miałam dwadzieścia sześć lat do bloku w którym mieszkałam wprowadził się chłopak, który zainteresował mnie sposobem bycia. Napotykając go przypadkowo często rozmawialiśmy o Bogu. Zachwycało mnie jego podejście do spraw duchowych oraz dobro, którym emanował. Po jakimś czasie zaprosił mnie na spotkanie kościoła, którego był członkiem. Na spotkaniu spodobała mi się jego atmosfera oraz zaciekawiły mnie dary duchowe oraz proroctwa. Pokazano mi w Biblii co powinnam uczynić aby zostać chrześcijanką – chrzest i otrzymanie Ducha Świętego. Wkrótce ten ciekawy chłopak został moim mężem. Cieszę się, że znalazłam Boga i, że tak dużo zmienił On w moim życiu. Czuję się zdrowa, szczęśliwa i wiem, że w każdej chwili i minucie mojego życia mogę na Niego liczyć. Odkąd dostałam Ducha Świętego czuję, że mam coraz więcej pokoju oraz pewności, że zawsze jest ktoś jest zawsze obok mnie. Bóg pomaga mi zawsze przechodzić przez najróżniejsze trudne sytuacje i przez to staję się bogatsza w doświadczenia i poznanie Jego mocy. Wiem, że jestem częścią prawdziwego kościoła, gdzie panuje spokój, harmonia i szczęście i dziękuję Panu za to, że przyłączył mnie to tego właśnie miejsca.

Rafał Rydz

O zbawieniu usłyszałem od kolegi Pawła u którego to zauważyłem niesamowitą zmianę na lepsze. Opowiadał mi o Bogu dość długo i o tym czego dokonał On w jego życiu. Wkrótce po tym zostałem ochrzczony. Było to dokładnie 21.10 2007 roku. Od tego momentu w moim życiu zaczęły się dziać wspaniałe rzeczy. Ludzie naokoło mnie zaczęli dostrzegać we mnie pozytywne zmiany a ja sam czuję, że staję się lepszym człowiekiem zarówno w pracy jak i w życiu codziennym. W krótkim czasie przestałem pić alkohol oraz palić papierosy od których to palenia byłem uzależniony od dwudziestu lat. Dzięki Revival Centres International ( Kościół Odrodzenia) zacząłem rozumieć Biblię, która jest naprawdę świetną lekturą. Jest to po prostu instrukcja obsługi człowieka, gdzie zawarte są wszystkie odpowiedzi na nurtujące ludzkość pytania. Pan prawdziwie dba o wszystkie moje potrzeby. Niedawno spotkałem niesamowitą dziewczynę, która także idzie w Panu i już wkrótce zostanie moją żoną. Pan wlał w moje serce niesamowity spokój, który przewyższa wszelkie zrozumienie i nauczył mnie korzystać z życia. Idę Jego ścieżką wiedząc, że zawsze jest ze mną, że dba i troszczy się o każdy detal w moim życiu. Dziś już wiem jaka jest recepta na odniesienie naprawdę wielkiego sukcesu w życiu-wystarczy iść drogą Pana, nie próbować nic na siłę i pozwolić się poprowadzić czyli oddać Mu kontrolę w 100 procentach - sukces murowany.

Dagmara Łowicka

Wychowałam się w rodzinie katolickiej. Odkąd sięgam pamięcią Bóg był zawsze ważny w moim życiu jak i sercu. Ducha Świętego otrzymałam 30 czerwca 1999 roku natomiast w kościele Revival jestem od 23 listopada 2008. Gdy miałam czternaście lat umarła moja mama za co zaczęłam obwiniać Boga. Nie mogłam zrozumieć dlaczego tak się stało i w pewnym momencie zaczęłam nawet myśleć, że to kara za moje grzechy. W wyniku tych ciężkich przeżyć ciężko zachorowałam i wyglądało na to, że nie ma już dla mnie ratunku. Pewnego dnia spotkałam pewną chrześcijankę, która uświadomiła mi, że Bóg naprawdę mnie kocha. Zaczęłam więc chodzić do jej kościoła gdzie też się ochrzciłam lecz niestety nie czułam tam obecności Boga i w wyniku tego zaczęłam chodzić do innego kościoła, gdzie też nie bardzo się duchowo rozwijałam. Czytając Biblię w ogóle nie mogłam jej pojąć a moje życie było pełne wszechogarniającej pustki i złości na siebie oraz innych ludzi. Nagle do mojego życia wkroczyły dwie panie z kościoła Revival i wszystko zaczęło się zmieniać. Zachęciły mnie one do częstej modlitwy w Duchu Świętym. W wyniku tego zaczęłam rozumieć Biblię, moje życie nabrało sensu, zostałam uzdrowiona z chaosu, który dominował moje dotychczasowe życie, stałam się szczęśliwa i schudłam z 118 kilogramów do 82. W końcu nie muszę sama iść przez życie a myślałam, że będę samotną opuszczoną kobietą. Poznałam przyjaciół na których mogę liczyć w każdej sytuacji oraz „dostałam w prezencie od Boga” przyszłego męża. Spełniło się moje marzenie - mogę isć przez życie z najwspanialszą osobą pod słońcem. Teraz gdy moje życie zmieniło się o 180 stopni mogę w pełni podziękować Bogu za to, że mnie odnalazł. Spełnił moje najskrytsze marzenia. Jest ze mną cały czas i troszczy się o mnie i sprawia, że rano jestem szczęśliwa a każdy dzień jest dla mnie świętem. Wiem, że mnie naprawdę kocha i dodaje mi sił, kiedy przechodzę przez ciężkie doświadczenia.

Pastor Konrad Karpowicz

Nie mogę powiedzieć że byłem człowiekiem poszukującym Boga. Znajomego, który mi o Nim mówił po cichu wyśmiewałem uważając, że najwyraźniej jest w okresie tak zwanego kryzysu wieku średniego. Pewnego pięknego dnia w pewnym nie mniej pięknym miasteczku dałem mu się namówić(jedynie z grzeczności) na odwiedzenie jego kościoła. Zawsze uważałem chrześcijan za dziwaków mówiących lekko od rzeczy, także nie spodziewałem się niczego spektakularnego. Wchodząc jednak do sali kinowej, gdzie odbywało się spotkanie zobaczyłem niesamowitych ludzi, którzy mówili o Bogu tak jakby Go naprawdę znali. Nie był On dla nich(jak wtedy dla mnie) abstrakcyjnym konceptem - był prawie czymś dotykalnym. Zachwyciła mnie ich prostota, niewinność oraz czystość umysłu. Jako artysta znalazłem miejsce czyste w swojej formie i treści. Do tej pory nie sądziłem, że tacy ludzie istnieją uważałem ich za wymarły gatunek, także łatwo chyba sobie wyobrazić moje zaskoczenie. Jako sceptyk postanowiłem jednak obserwować ową grupę chodząc tam raz na jakiś czas i próbując przyłapać ich na jakiejś nieprawości. Po trzech latach obserwacji oraz dyskusji z owymi ludźmi musiałem się poddać - „ byli czyści”. Pomimo, iż moje tamtejsze życie różniło się od ich życia tak bardzo jak bardzo mogą różnić się dwie rzeczy postanowiłem się ochrzcić, gdyż czułem, że potrzebuję Boga aby pomógł mi przejść przez owo dziwaczne życie, którym przecież Mie obdarzył. W tym właśnie momencie zaczyna się moja historia: pełna niespodzianek, dziwnych sytuacji, błogosławieństw, miłości, orzechów ciężkich do zgryzienia, wiary w niemożliwe stające się możliwym, misji apostolskich oraz wielu innych niesamowitych przeżyć o których chętnie bym tobie opowiedział. Moje życie zostało totalnie odmienione i gdy czasem pomyślę o tym kim był bym dzisiaj bez Boga widzę jedynie pustkę.

Lucia Karpowicz

Cześć mam na imię Lucia. Dorosłam w rodzinie protestanckiej w Szwajcarii. Zawsze miałam wszystko, czego potrzebowałam: miłą rodzinę, przyjaciół i dostatek. Pomimo, że wszystko miałam, byłam często nieszczęśliwa jako nastolatka. Szukałam czegoś więcej niż to, co oferuje nam świat. Dzisiaj wiem, że szukałam Boga. Kiedy miałam 19 lat, podróżowałam po Australii i to właśnie tam po raz pierwszy usłyszałam o kościele Revival. Poszłam na spotkanie i od razu poczułam w sercu, że Bóg jest obecny w tym kościele. Nie było to tylko przeczucie, ponieważ, rozmawiając z ludźmi usłyszałam wiele niesamowitych historii o zmianach i uleczeniach w ich życiu. Po powrocie do Szwajcarii, nie mogłam zapomnieć o tym wszystkim i pojechałam do Włoch, gdzie miał miejsce obóz kościelny Revival. Tam pomodliłam się o Ducha Świętego i po kilku chwilach mówiłam językami. Dwa dni potem, zostałam ochrzczona w jeziorze. Od tego dnia, codzienne się modlę językami a Bóg zawsze odpowiada na moje modlitwy. Sama doświadczyłam uleczenia: trzy lata temu lekarz zdiagnozował u mnie nadczynność tarczycy i powiedział, że będę musiała przyjmować leki do końca życia. Nie chciałam tego zaakceptować i pomodliłam się razem z kościołem o uzdrowienie. Po kilku miesiącach wszystkie symptomy choroby zaniknęły, bez leków! Od sześciu lat mieszkam z mężem w Polsce głosząc Ewangelię. Wiele ludzi myśli, że szczęście to pieniądze albo dobra praca, ale wiem że to tylko Iluzja. Ja wszystko to miałam, lecz nic nie mogło wypełnić mojej pustki, która była wewnątrz mnie, zanim poznałam Boga. Tylko Bóg może dać nam prawdziwe szczęście i pokój nawet w trudnych sytuacjach.

Paweł Lelakowski

Cześć mam na imię Paweł i jestem w Panu pięć lat. Każdy dzień z Bogiem przynosi mi nowe zrozumienie i poznanie kim jest człowiek dla Boga i jak Bóg Kocha człowieka. Poprzednie moje życie przed chrztem było według mojego mniemania dobre. Jednak wydarzenia, które nastąpiły później postawiły mnie w bardzo ciężkiej sytuacji. Zacząłem nadużywać alkoholu i prowadziłem życie muzyka rockowego będąc wokalistą w zespole. Życie to składało się przede wszystkim z koncertów i imprez, co na początku wydawało mi się bardzo atrakcyjne, lecz z czasem zaczęło negatywnie wpływać na moją osobowość. Po wypiciu alkoholu stawałem się wulgarny i agresywny oraz nie liczył się wtedy dla mnie nikt i nic. Zacząłem zastanawiać się nad istnieniem Boga, gdyż czułem, że coś złego kieruje moim życiem. Usilnie pytałem się Boga czy istnieje, czy może mi pomóc i czy przyjmie mnie do siebie. Po jakimś czasie Bóg postawił na mojej drodze kolegę Wiktora, który opowiedział mi o prawdziwym Bogu żywym, który odpowiada na nasze pytania. Przyswojenie tego faktu zajęło mi rok czasu, gdyż byłem nieufny co do prawdziwości tego co mówił Wiktor, aczkolwiek sposób w jaki mówił zaczął łamać moje wątpliwości i nieufność. Opowiedział mi o tym, że aby zostać zbawionym muszę się ochrzcić z wody i z Ducha. Po chrzcie wiedziałem, że należę do Boga, co poświadczało otrzymanie Ducha Świętego czego dowodem jest mówienie językami. Byłem szczęśliwy i podekscytowany, gdyż było to niesamowite przeżycie. Bóg uleczył mnie ze wszystkich moich nałogów i większości dolegliwości fizycznych. Daje mi wszystko o co Go poproszę. Tak też się stało, gdy poprosiłem Go o żonę. Moja żona Patrycja także się ochrzciła i jest w Panu już dwa lata. Obecnie mieszkamy w Zielonej Górze i trzymamy się drogi Pana.

Philippa Brown

Kiedy byłam dzieckiem a później nastolatką uczęszczałam z rodzicami do tradycyjnego kościoła, gdzie głoszono Jezusa w sposób, w jaki głosi go wiele kościołów tzn. urodzony w Betlejem, położony w żłobie, po czym biczowany i przybity do krzyża - wszystko to bez głębszych wyjaśnień. Obecność Boga w owym kościele oraz Jego obecność pośród ludzi, którzy tam uczęszczali była niezauważalna, pomimo, iż powszechnie uważali, że znają Pana. Moc Jezusa, jaką znamy z biblii była tam także nieobecna – żadnych uzdrowień, cudów, znaków, o których Biblia pisze. Cóż myślałam, że urodziłam się zbyt późno, aby doświadczyć owych niesamowitych wydarzeń. Jedenaście lat temu podczas drugiego roku szkoły pielęgniarskiej mój mąż przyniósł do domu wiadomość, której nigdy nie spodziewałam się usłyszeć. Opowiedział mi o ludziach, którzy reprezentowali Boga bez hipokryzji oraz przesady; którzy byli chrzczeni przez zanurzenie w wodzie oraz otrzymywali Ducha Świętego, którego dowodem otrzymania jest mówienie językami tak jak napisane jest w Biblii. Opowiedział mi także o świadectwach cudownych uzdrowień przez Boga i o Jego mocy, która jest obecna w dzisiejszych czasach tak jak obecna była dawniej. Po jakimś czasie obydwoje otrzymaliśmy Ducha Świętego i odtąd zawsze czuliśmy obecność Boga w naszym życiu. Trzy lata temu nasza córka Penny przestała oddychać – miała wtedy dwa tygodnie. Podnosząc ją miałam wrażenie, że nie żyje. Była sina, jej usta niebieskie a oczy szkliste – zwisała z moich rąk jak lalka bez dźwięku i ruchu. Moja matka, która właśnie przebywała w naszym domu pomagała mi w reanimacji, która niestety nie dawała widocznych rezultatów, przez co zaczęłyśmy panikować, gdyż dziecko nie oddychało już od dziesięciu minut. Chwilę później, kiedy mój mąż Kevin zobaczył Penny po prostu położył na niej ręce dokładnie jak w Biblii i poprosił Boga, aby przywrócił życie naszej córce. Penny natychmiast zmieniła kolor oraz zaczęła oddychać. Dzisiaj jest ona normalnym dzieckiem bez żadnego śladu ubytku na zdrowiu. Owe uleczenie jest pięknym przykładem odpowiedzi Boga na modlitwy jego ludzi.

Rodney Holton

Nazywam się Rodney Holton i jestem członkiem Revival Centres International w Mackay. Kiedy miałem dziesięć lat zaczęły mnie dręczyć uporczywe bóle w dolnej części kręgosłupa. Po konfrontacji lekarskiej stwierdzono u mnie brak jednego z kręgów kręgosłupa. W związku z tym musiałem wykonywać szereg różnego rodzaju ćwiczeń, po których ból nie ustępował a nawet nasilał się. Około siedem lat później powiedziano mi o uzdrawiającej mocy Boga. W związku z tym po jakimś czasie zostałem ochrzczony oraz otrzymałem Ducha Świętego. Każdego ranka modliłem się o uzdrowienie, ale przerwa w kręgosłupie nie znikała. Myślałem, że Bóg, aby mnie uleczyć musi stworzyć nowy krąg. Pewnej niedzieli podczas kościelnego spotkania tematem nauki było „Nie martw się i oddaj Bogu kontrolę nad swoim życiem”. Wtedy zrozumiałem, że muszę się przestać martwić i powinienem zaufać Bogu. Tego popołudnia modlono się o mnie – od tego czasu ból ustał i nigdy już nie powrócił. W moim kręgosłupie ciągle brakuje kręgu, pomimo tego dzięki Panu jestem uwolniony od jakiegokolwiek bólu niezależnie czy wykonuję ćwiczenia fizyczne czy też nie.

Anne Hughes

Nazywam się Anne Hughes i należę do kościoła Revival w Melbourne. Wszyscy szukamy celu w życiu oraz drogi do samospełnienia. Wiele osób ma nadzieję odnaleźć to w rodzinie, przyjaciołach, małżeństwie karierze zawodowej, być może także w sporcie oraz osiągnięciach akademickich. Wszystkie owe aspekty życia mają swoje wielkie zalety, które w pełni potrafiłam docenić. Wprowadzając Boga do swojego życia byłam w stanie zobaczyć jak powinno wyglądać prawidłowe i absolutne samospełnienie. Poprzez wprowadzenie Boga do życia nie mam na myśli przyłączenie się do ideologii, która by poniosła na swoich barkach moje nadzieje i oczekiwania. To, co mam na myśli to codzienne przewodnictwo Boga, dotykalne dowody, odpowiedzi na modlitwę, uzdrowienia, których medycyna nie potrafi wytłumaczyć, nieustający komfort w dążeniu do celu i w końcu cudowne osobiste doświadczenie otrzymania Ducha Świętego z dowodem jego otrzymania, którym jest mówienie językami. Jest wiele rzeczy, które mogłabym wam opowiedzieć o ingerencji Boga w każdej dziedzinie mego życia i dziękuję Mu za pomoc w absolutnym samospełnieniu się.

Peremo Caginivula – Revival Fiji

Zostałem wychowany w rodzinie metodystów, przez co uczęszczanie do kościoła stanowiło część mojego wczesnego życia rodzinnego. Pomiędzy szkołą podstawową a szkołą średnią moje życie zaczęło się wyraźnie pogarszać – zacząłem mieć wiele najróżniejszego rodzaju kłopotów. Podczas dalszej edukacji piłem sporo alkoholu oraz paliłem marihuanę, od których to uzależniłem się. W szkole spędzałem wolny czas słuchając nauk rastafariańskich. Miałem obsesję na punkcie reggae, Boba Marleya i całego tego stylu życia. Wewnątrz jednak zawsze chciałem być zwykłym dobrym człowiekiem. Pewnego dnia usłyszałem naukę o zbawieniu oraz pokazano mi w Biblii wymogi, czy też warunki Boga, czyli chrzest i otrzymanie Ducha Świętego. Pokazano mi w Biblii, że Jezus także był ochrzczony oraz jak członkowie wczesnego kościoła otrzymywali Ducha Świętego z dowodem mówienia językami. Szybko zorientowałem się, że aby żyć wiecznie muszę przestrzegać nauki Jezusa. Czułem, że muszę opuścić dotychczasową drogę i podążać drogą Pana. W następną niedzielę poszedłem na spotkanie kościoła Revival Centres International gdzie odwróciłem się od swoich dotychczasowych dróg i poprosiłem Boga, aby mnie zbawił, co natychmiastowo uczynił i napełnił mnie Duchem Świętym. Moje życie zostało całkowicie zmienione a ja stałem się szczęśliwym człowiekiem, gdyż zamiast mnie Bóg zaczął przewodzić moim życiem. W momencie, w którym otrzymałem Ducha Świętego doznałem wielkiej ulgi wiedząc, że nareszcie mogę wyznawać Boga w Duchu i w Prawdzie. Szybko zorientowałem się, że w Królestwie Jezusa nie ma miejsca na marihuanę. Moje nałogi opuściły mnie po otrzymaniu Ducha Świętego – nie czułem już potrzeby, aby palić i pić. Tydzień później zostałem ochrzczony przez zanurzenie i od tego właśnie czasu moje życie zmieniło się na lepsze. Teraz wiem, że mogę głosić Ewangelię Jezusa, ponieważ doznałem Jego siłę na sobie oraz doświadczyli ją wszyscy moi chrześcijańscy bracia. Wielu ludzi, którzy znali mnie przed nawróceniem się do Jezusa i wiedzieli o moim zaangażowaniu w hodowlę i rozprowadzanie marihuany było zaskoczonych, że nie odczuwałem już potrzeby tamtego stylu życia oraz, że uwolniony zostałem od nałogów. Zamiast tamtego zrodziła się we mnie potrzeba, aby pomóc ludziom zobaczyć, że Bóg może rozwiązać ich problemy tak jak rozwiązał moje. Na początku tego roku wydarzyło się coś niesamowitego. Był deszczowy dzień, przez co błoto pokrywało drogę. Podczas marszu nadepnąłem na piętnasto centymetrowy zardzewiały gwóźdź. Podskoczyłem do góry z bólu, po czym wylądowałem na nim ponownie. Po jakimś czasie udało mi się go wyciągnąć ze stopy. Stało się to w Delaiwna na fidżijańskiej wyspie Taveuni, na której o godzinie siedemnastej nie było żadnego transportu, aby pomóc mi dostać się do szpitala. W związku z tym usiadłem, po czym położyłem rękę na zranionej stopie i modliłem się do Boga, aby zainterweniował w tej sprawie. Natychmiastowo zostałem uleczony – uczucie bólu oraz krwawienie zniknęły. Na mojej spirytualnej drodze nauczyłem się, że prawdziwe biblijne chrześcijaństwo może być osiągnięte jedynie poprzez ponowne narodzenie się z wody i z Ducha Świętego. Istnieje wiele rzeczy, które mogą zmienić nasze życie na pewien czas, ale jedynie Duch Święty może zagwarantować stałą zmianę oraz prawdziwe szczęście. Czekam teraz z radością na powrót Pana.

Richard Gaarenstroom

Dorastałem podobnie jak wielu młodych ludzi w latach siedemdziesiątych. Opuszczając szkołę poszedłem w stronę świata narkotyków, niskiego standardu moralnego oraz całej ówczesnej pogoni za niczym. Wraz z moimi przyjaciółmi nie myśleliśmy zbyt wiele o przeszłości. Wszyscy wierzyliśmy, że wkrótce wybuchnie trzecia wojna światowa, której powodem miała być ówczesna zimna wojna. Naturalnie z takiego punktu widzenia studiowanie czy też praca nie miały sensu. Jedynym zajęciem mającym sens było odurzanie się różnego rodzaju środkami narkotycznymi. W wieku dwudziestu trzech lat zacząłem mieć tego dosyć. Zawszę w coś wierzyłem – były to raczej pewnego rodzaju koncepty spirytualne aniżeli wiara w Boga, który zdawał się staroświecki a ludzie, którzy mówili, że go znają nie przekonywali mnie. Myślałem, że jeżeli religie świata reprezentują Boga to jest On nudny. W 1981 mój przyjaciel zmienił się na lepsze w niesamowicie krótkim okresie czasu gdyż otrzymał on wtedy Ducha Świętego – zmieniło to całkowicie moje poglądy o Bogu. Nie miałem zwyczaju klękać i modlić się. Postanowiłem jednak poprosić Boga o Ducha Świętego. Uwierzyłem, że jeżeli obiecał On w Biblii, że włączy się do mojego życia z pomocą to musi to być prawda. Osłupiałem, gdy podczas owej prośby przemówiłem językami, które to opisuje Pismo Święte, jako potwierdzenie otrzymania Ducha Świętego. Później owej nocy zostałem ochrzczony tak jak Biblia nakazuje, czyli chrzest przez zanurzenie w wodzie. Nikt nie musiał mi wyjaśnić, że to, co mi się przydarzyło było czymś specjalnym, cennym, czymś, co musi być chronione oraz pielęgnowane bez względu na okoliczności. Czułem wewnątrz pokój, którego nigdy przedtem nie czułem. Komfort, który odczuwałem przedtem podczas zażywania narkotyków znikał zawsze następnego dnia, lecz owo uczucie, które doświadczyłem teraz nie znikało, wręcz przeciwnie potęgowało się każdego dnia. Bóg nie jest nudny. On jest inspirujący, wyzywający, bierze nas w podróż poza bariery wyobraźni. W dzisiejszych czasach jestem spokojny, szczęśliwie żonaty oraz mam trzech synów. Nasze modlitwy są wysłuchiwane a nasze potrzeby zaspokajane. Aby otrzymać obietnice Boga należy robić to, co On od nas wymaga. Przyłączyć się do Niego oznacza wejść do zupełnie nowego wymiaru – oznacza żyć wiecznie.

Helmuth Platzer

Nazywam się Helmuth Platzer. Mieszkam w północnej części Włoszech. W 1991 roku zostałem chrześcijaninem – dziękuję Bogu za Jego łaskawy dar przez Jezusa Chrystusa. We Włoszech przeważa wiara katolicka – wychowałem się, więc w katolickiej rodzinie. Jako młody chłopiec byłem ministrantem i myślałem o zostaniu księdzem. W owych czasach nie było łatwo moim rodzicom wychowywać pięciu chłopców. W tym okresie zacząłem zastanawiać się nad dogmatami wiary oraz niesprawiedliwością panującą na świecie – nie potrafiłem go zrozumieć obserwując moich rodziców popadających w alkoholizm. Stając się nastolatkiem opuściłem kościół katolicki, nauczyłem się zawodu i zacząłem iść własną drogą w kierunku sportu dopóki dopóty sam nie zacząłem nadużywać alkoholu. Poprzez alkohol spowodowałem wiele wypadków samochodowych gdyż każdego ranka musiałem pić, aby się uspokoić. Byłem na skraju utraty pracy, kiedy to jeden z moich braci zmarł nagle z powodu marskości wątroby spowodowanej alkoholizmem. Zorientowałem się, że nie byłem daleko od podobnego zakończenia, przez co wystraszyłem się i od tej pory starałem się uwolnić od nałogu. Niestety próby porzucenia alkoholu kończyły się fiaskiem. Wiedziałem, że jeżeli Bóg istnieje to jedynie On jest w stanie mi pomóc. Pewnego dnia po kolejnej ciężkiej libacji uklęknąłem i poprosiłem Boga o pomoc. Następnego ranka obudziłem się bez potrzeby wypicia, oprócz tego byłem spokojny jak nigdy dotąd. Tego dnia moje życie zmieniło się gdyż zacząłem trzeźwo myśleć oraz poszukiwać prawdziwej drogi do Boga. Planowałem opuścić Włochy i pojechać do Tybetu, ponieważ podobała mi się prostota życia tamtejszych ludzi. Powstrzymała mnie od tego Sabina – młoda dziewczyna z sąsiedztwa. Zachęciła mnie do pójścia na chrześcijańskie spotkanie zorganizowane przez rodzinę z Florencji w celu dyskusji na temat Biblii. Po długiej rozmowie postanowiłem pozostać z nimi w kontakcie. Zaintrygował mnie fakt, że pokazano mi biblijny dowód otrzymania Ducha Świętego, czyli mówienie językami. Półtora roku bezsensownych rozmyślań zajęło mi, aby ponownie się z nimi spotkać. Na owo spotkanie udałem się znów dzięki Sabinie, która szczęśliwie oznajmiła mi, że otrzymała Ducha Świętego. Byłem zazdrosny. Tak szybko jak tylko mogłem pojechałem do Florencji, aby się spotkać z owymi ludźmi i z Sabiną. Po długiej nocy wypełnionej niepewnością zdecydowałem się wykonać wolę Boga i zostałem ochrzczony. Tydzień później otrzymałem Ducha Świętego. Po tym jak przemówiłem językami poczułem jakby rękę Pana na swojej głowie, która rozgoniła wszystkie problemy. W tym samym tygodniu lekarze wystawili mojej matce diagnozę – ostatnie stadium marskości wątroby. Opowiedziałem jej o Bogu, ona więc poprosiła mnie o modlitwę o jej zdrowie. Jezus Chrystus nasz Pan uleczył ją. Rok później ożeniłem się z Sabiną. Dzisiaj mamy troje dzieci. Dawniej nigdy nie myślałem, iż pewnego dnia będę mógł nazywać Boga swoim Ojcem a Jezusa Chrystusa swoim Panem. Nie spodziewałem się także, że będę pobłogosławiony żoną oraz dziećmi. Dzisiaj jestem pastorem w małym zborze w północnych Włoszech i dziękuję naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi za wszystko. Amen.

Muriell Hill - Revival UK

Czuję się zaszczycona, że odkryte przede mną zostało słowo Boga. Chodzę ścieżkami Pana od czasu, gdy zostałam ochrzczona i otrzymałam Ducha Świętego piętnaście lat temu. Kiedy usłyszałam kompletne słowo Pana a między innymi o chrzcie i o otrzymaniu Ducha Świętego poczułam, że jest to brakujące ogniwo w kościele, do którego uczęszczałam. W wieku czternastu lat byłam bierzmowana a podczas ceremonii biskup położył ręce na mojej głowie i powiedział: „Moje dziecko teraz właśnie otrzymałaś Ducha Świętego”. Po tym rzekomo niesamowitym wydarzeniu odczuwałam wielką niepewność, gdyż wcale nie czułam się inaczej niż przed ceremonią. Czterdzieści dwa lata później mój syn powrócił z podróży po Australii gdzie właśnie został napełniony Duchem Świętym i ochrzczony. Czuję się wdzięczna, że Pan pokierował nim tak, iż mogłam poznać prawdę zawartą w Biblii. Po moim nawróceniu ciągle odczuwałam bóle reumatyczne oraz artretyzm, które w wyniku modlitwy zostały uleczone – po prostu zniknęły. Dzisiaj mam siedemdziesiąt lat i mam zaszczyt oddawać Bogu cześć w Duchu i w Prawdzie. Inni członkowie naszej rodziny także zostali ochrzczeni i napełnieni Duchem Świętym. Dobrze jest mieć pewność, że mój mąż, który niestety już nie żyje śpi w Panu i, że mój syn chodzi ścieżkami Pana.

Kaye Munro - Revival Bairnsdale

Na początku 1992 roku nasza rodzina była podekscytowana przygotowaniami do sześciu miesięcznej podróży za granicę. Jako część przygotowań postanowiliśmy zrobić kompletne badania lekarskie. Ku mojemu zaskoczeniu wykryto u mnie raka piersi. Zalecono operację, na co jednak po długim namyśle nie zgodziłam się, co doprowadziło doktora do złości, gdyż sprawa była najwyraźniej poważna. W związku z tym zasięgnęłam drugiej opinii lekarskiej w niezależnej klinice Freemasons Hospital w Melbourne. Po różnego rodzaju testach używając mamogramu i badań ultra dźwiękowych doktor oznajmił mi, że muszę usunąć guz operacyjnie najszybciej jak tylko możliwe. Poprosiłam, aby dano mi jak najwięcej czasu, aby się o to pomodlić. Doktor dał mi sześć tygodni. Jest to dziwne i zarazem niepokojące uczucie, gdy w twoim ciele zachodzą zmiany, o których nie masz pojęcia ani też kontroli nad nimi. Podczas trzech pierwszych dni modlitwy nie potrafiłam się skupić gdyż jedynym uczuciem był strach oraz myśl o chorobie. Musiałam się pozbyć owych uczuć, gdyż wiedziałam, że aby zostać uleczoną powinnam się zbliżyć do Jezusa i Mu zaufać. Nagle poczułam wewnętrzny spokój a nawet można powiedzieć podekscytowanie gdyż poczułam, że Jezus uczyni cud. Podczas tych sześciu tygodni lekarz z Melbourne napisał do mojego prywatnego lekarza, aby ten namówił mnie do rychłej operacji. Z medycznego punktu widzenia było to nieetyczne, lecz pokazuje to jedynie jak poważna była moja sytuacja. Po sześciu tygodniach wróciłam do kliniki a doktor był najwyraźniej zaskoczony tym, co zobaczył – rak zniknął. Po wykonaniu dalszych testów oraz wezwaniu innych doktorów w celu zbadania mojego przypadku upewniono się, że guz naprawdę zniknął – byłam uleczona. Ów cud wydarzył się kilka lat temu. Dziękuję naszemu Panu Jezusowi za Jego idealną miłość, która przezwyciężyła strach i mnie uleczyła.

Lisa Gerrard

Dwunastego lutego 1996 roku zostałam ochrzczona oraz napełniona Duchem Świętym. Przed owym dniem większość życia spędziłam poszukując powodu, lub też celu, który by w jakiś sposób wyjaśnił moją egzystencję. Zbyt często nawiedzały mnie myśli w stylu: „Gdybym tylko mogła umrzeć nie musiała bym znosić tego wszystkiego”. Czułam się winna oraz martwiłam się o swoje dzieci, gdyż nie wiedziałam, co się z nimi stanie we świecie, który wydawał się nie mieć szacunku dla piękna i niewinności. W momencie, w którym otrzymałam Ducha Świętego wypełniła mnie radość i pokój, którego nigdy nie czułam. Niepewność, którą miałam opuściła mnie czy raczej została zabrana. W tym właśnie momencie otrzymałam nowy język, którym nigdy przedtem nie mówiłam. Był to język Ducha Świętego, który otrzymałam od Boga. Cóż za niesamowite doświadczenie – prawdziwe i namacalne. Jedynym podobnym uczuciem, które doświadczyłam w swoim życiu było uczucie miłości, kiedy pierwszy raz podano mi moje nowo narodzone dziecko. Kilka miesięcy później wykryto u mnie wirusowe zapalenie wątroby typu C – nieuleczalną odmianę tej choroby. Natychmiastowo pomyślałam, że to niemożliwe, więc wykonałam drugi test, który niestety potwierdził chorobę. Zaczęłam więc modlić się do Pana mając pewność, że mnie wysłucha. Zadzwoniłam do swojego Pastora a on przypomniał mi, że Pan przezwyciężył wszystkie moje choroby umierając na krzyżu i odniosłam zwycięstwo gdyż mam Ducha Świętego. Usiadłam więc i porozmawiałam z Bogiem o tym otrzymując niesamowitą pewność, że wszystko będzie w porządku. Po tym wszystkim wróciłam do doktora i nalegałam, aby zrobiono mi trzeci test. Lekarz starał się mnie przekonać, że to nie ma sensu. Powiedziałam mu, że Bóg mnie uleczył i chciałam dowód na papierze, aby pokazać wszystkim, że On dotrzymuje swoich obietnic. Po wykonaniu testu lekarz zapewniał mnie, że na pewno wynik będzie taki jak dawniej. Nie martwiłam się tym. Opuściłam jego gabinet będąc przepełniona pokojem. Po jakimś czasie zostałam wezwana do centrum medycznego, gdzie powiadomiono mnie, że zostałam cudownie uleczona. Doktor był bardzo pokorny i zdziwiony. Trzymając go za dłonie powiedziałam: ”Bóg jest prawdziwy doktorze. Jestem napełniona Duchem Świętym, przez co Jego obietnice należą do mnie."

Dean Victoria, B.C. Canada

Mam na imię Dean, jestem żonaty i mam pięcioro dzieci. Chwalę Pana za to, że postawił kogoś na mojej drodze, kto zaprosił mnie na spotkanie chrześcijańskie oraz opowiedział mi o Jego planie zbawienia. Kiedy pojawiłem się po raz pierwszy na spotkaniu Kościoła Odrodzenia prowadziłem przyjemne życie i pracowałem z jednym z najlepszych kanadyjskich biznesmenów. Pomimo łatwego życia brakowało mi czegoś, czego nie mogłem bliżej określić. Zacząłem uczęszczać na spotkania kościelne i czytać Biblię co zaczynało mnie coraz bardziej interesować. Po niedługim czasie postanowiłem zostać ochrzczony i zacząłem prosić Boga o Ducha Świętego. W międzyczasie zawarłem kilka bliższych znajomości i zacząłem sporo rozmawiać o Bogu. Zdziwiłem się słysząc świadectwa uleczeń oraz to, że każdy członek kościoła otrzymał Ducha Świętego w dokładnie taki sam sposób, w jaki otrzymywali go Apostołowie - czyli wszyscy mówili językami. Wkrótce po tym otrzymałem Ducha Świętego w dokładnie taki sposób jaki opisuje Pismo Święte, czyli ja także zacząłem mówić językami. Było to najbardziej niesamowite doświadczenie w moim życiu. Czułem się jak nowonarodzony. Od tamtej pory codziennie modlę się językami i cały czas czuję jak niesamowity jest to dar. Przez ostatnich osiemnaście lat Bóg niesamowicie błogosławi moje życie. W kościele poznałem swoją żonę z którą mam 5 synów. Dziękuję Panu za to, że kontynuuje swoje błogosławieństwo w moim życiu, że pomaga nam w każdej sytuacji, że zaopatruje nas we wszystko i że zawsze jest przy nas. Chciałbym podzielić się z Wami jeszcze jednym świadectwem. Mój syn Ben kiedy miał jeden rok zakrztusił się kawałkiem jedzenia. Moja żona zadzwoniła abym szybko przyjechał z pracy, co niezwłocznie uczyniłem. Ben leżał na trawniku i nie oddychał. Po krótkim czasie został zabrany przez karetkę, a ja zamiast martwić się nagle poczułem wewnętrzny pokój. Zrozumiałem, że jest on w ręku Boga, który go wyciągnie z opresji. Tak też się stało. Ben nie odniósł żadnych szkód na zdrowiu pomimo długiego czasu bez tlenu. Chwalimy Pana za to, że troszczy się o nasze dzieci i wiemy, że są z Nim bezpieczne. Dziękuję i chwalę Pana za wszystko czego dokonał w moim życiu.

Resham Nawalparisi, Nepal

Moi rodzice byli Hindusami, przez co ja także dorastałem w tej religii. Modliliśmy się do różnego rodzaju bożków i bogiń z przekonaniem, że są to prawdziwi Bogowie. Pewnego dnia moja matka zachorowała i często musiała chodzić do lokalnego doktora. Czas mijał a jej zdrowie wcale się nie polepszało a nawet zaczęło się pogarszać. Zaczynała powoli umierać. Mój ojciec sprzedał całą ziemię, którą posiadał. Bardzo kochał moją matkę i gotów był zrobić wszystko, aby żyła. Kiedy już sprzedał grunt oraz kiedy już zabrakło pieniędzy na lekarza wiedział, że nie może już nic więcej dla niej uczynić. Doktor powiedział mu wprost "nie przychodź już więcej do szpitala ponieważ twoja żona umrze za jakieś trzy dni". Ojciec był zrozpaczony, lecz po powrocie do domu nic nam o tym nie powiedział. W tym samym czasie nasza sąsiadka opowiedziała nam o Bogu, który naprawdę potrafi uleczać. Nie potrzebne są żadne lekarstwa tylko modlitwa - powiedziała. Ojciec słysząc to ucieszył się bardzo po czym od razu wyruszył z matką przywiązaną do jego pleców w podróż przez góry. W tym czasie Nepal nie był bezpiecznym miejscem. Panujący król oraz policja byli Hindusami i byli bardzo przeciwni Chrześcijaństwu. Biblia była zabroniona a odwiedzający Pastorzy z Chin, Butanu oraz Indii musieli wracać z powrotem do swoich krajów. Po tym jak ojciec przybył do domu Pastora powiedziano mu aby zostawił tam żonę na siedem dni, aby kościół się nią zajął. Ojciec wrócił do domu zmartwiony a my widząc go samego zaczęliśmy płakać i krzyczeć "gdzie jest mama". Dwa dni później mama wróciła samodzielnie do wioski. Wszyscy byliśmy zaskoczeni i oczywiście zdaliśmy sobie sprawę z tego, że Bóg Biblii jest jedynym prawdziwym Bogiem. Gdy miałem szesnaście lat podczas cichej modlitwy dostałem Ducha Świętego i zacząłem mówić językami, co według Biblii jest potwierdzeniem otrzymania Ducha. Język, którym zacząłem mówić nie był wyuczonym językiem - był to język prosto od Boga. Potrafię mówić wieloma ludzkimi językami, między innymi nepali, taru, angielskim jak i w języku hindi ale język, który otrzymałem nie był żadnym z nich. Wiedziałem, że aby w pełni pojednać się z Bogiem muszę zostać ochrzczony przez zanurzenie w wodzie. Zostałem ochrzczony przez ojca. Później postanowiłem udać się do Katmandu, aby nauczyć się więcej o Biblii i wiedzieć jak prawidłowo służyć Jezusowi, ponieważ tego tylko pragnąłem. Tam poznałem moją żonę Munę. W chwili obecnej jestem Pastorem w Nawalparisi. Ostatnio usłyszeliśmy doktrynę kościoła Revival Centres International ( Kościoła Odrodzenia) i naprawdę ucieszyliśmy się, gdyż zdaliśmy sobie sprawę, że to jest prawdziwa doktryna Biblii. Po przyjeździe Ewangelistów z Australii przyłączyliśmy się do tego kościoła. Obecnie jesteśmy szczęśliwi, że możemy być częścią tak wspaniałego kościoła i że wiemy jak głosić prawdziwą Ewangelię: chrzest, otrzymanie Ducha Świętego z Biblijnymi znakami i cudami potwierdzającymi moc Boga.

Maxine Goldsack

Ciężko opowiedzieć świadectwo w kilku słowach. Obecność Boga w życiu człowieka napełnionego Duchem Świętym jest tak niesamowita, że nie da się tego pojąć umysłem, a co dopiero o wszystkim opowiedzieć. Na imię mam Maxine, a do Kościoła Odrodzenia chodzę od 1989 roku. Byłam wtedy samotną matką wychowującą syna Kyla. Zanim pojawiłam się w Kościele Odrodzenia żyłam w strachu przed przyszłością i szukałam miejsca, które mogłabym nazwać domem - po prostu szukałam stabilności. Ja, jak i moje dwie siostry wychowywałyśmy się w rodzinie bez matki, a nasz ojciec sporo się przeprowadzał, ponieważ takie były wymagania jego pracy. W tamtym czasie nasz ojciec był członkiem Mormonów, lecz po kilku latach z tego zrezygnował. Gdy miałam osiem lat przydarzyło mi sie coś strasznego - byłam seksualnie napastowana przez mojego kuzyna co spowodowało u mnie niechęć do życia oraz ogólne obrzydzenie ludźmi. Modliłam się do Boga aby zabrał mnie z tego świata, ponieważ nie widziałam sensu w dalszej egzystencji. Od tamtego czasu nigdy już nie bałam się śmierci ponieważ specjalnie nie zależało mi na życiu i nie chciałam żyć jak większość ludzi, czyli do siedemdziesiątki i później umrzeć schorowana i opuszczona. Chciałam żyć na całego. W wieku lat dwunastu przeprowadziłam się do Melbourne, a od czternastego do dziewiętnastego roku życia mój upadek moralny osiągnął szczyt. Odnalazłam swój dom, którym były narkotyki, różnego rodzaju leki, swobodne prowadzenie się oraz przynależność do różnych gangów. Pomimo tego zawsze wierzyłam w Boga i nie obwiniałam Go o złe rzeczy, które mi się przytrafiały. Gdy byłam w prawdziwych tarapatach zawsze Go wzywałam prosząc o pomoc. W wieku lat dziewiętnastu ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jestem w ciąży. Do tej pory sądziłam, że jestem bezpłodna, ponieważ jako dziecko miałam wypadek samochodowy w wyniku którego moje łono zostało zmiażdżone i wyniku tego nie mogłam mieć dzieci. Postanowiłam zmienić swoje życie i wyjechałam do Nowej Zelandii, gdzie mieszkała moja rodzina. Tam właśnie urodził się Kyle i od czasu jego narodzin wiedziałam, że muszę zapomnieć o tym co było, ponieważ miałam teraz obowiązek wychowania małego człowieka. Od tamtego czasu chodziłam po kościołach szukając tego prawdziwego i dostając ulotkę Kościoła Odrodzenia od razu udałam się na spotkanie. Po spotkaniu wiedziałam, że muszę poprosić Boga o Ducha Świętego, więc poszłam do Pastora pomodlić się w tej sprawie. Nie bardzo wiedziałam czego oczekiwać. Po prostu zaczęłam prosić Boga o Jego niesamowity dar, po czym poczułam jakby cały emocjonalny ciężar, który dźwigałam został mi zabrany i zaczęłam mówić językami. Co za ekscytujące wydarzenie! Później jak Biblia nakazuje zostałam ochrzczona przez zanurzenie w wodzie. Teraz jestem już sporo po czterdziestce, mam wspaniałego męża i pięcioro dorosłych dzieci. Bóg spełnił swoją obietnicę i dał mi dom, odpoczynek, pokój oraz stabilne i szczęśliwe życie. Co najważniejsze wiem, że mnie kocha oraz sprawił, że i ja zaczęłam kochać. Tak, przed przyjściem do Boga miałam naprawdę ciężkie życie, które zostało przemienione w coś niesamowitego. Chwalę Go za to cały czas i wiem, że nigdy mnie nie opuści i że wysłuchuje każdej mojej modlitwy.

Peg Coffs Harbour, Australia

Minęło już prawie trzydzieści lat odkąd Bóg napełnił mnie Duchem Świętym. Przedtem wcale nie miałam ochoty się zmienić. Byłam obrażona na wszystkich i wszystko, a słysząc mówienie językami kpiłam z tego i uważałam to za jakieś wygłupy. Pamiętam jak dzisiaj, gdy kilka osób próbowało mnie przekonać do chrztu. Mój mąż zdecydował się na ten krok, ja nie chciałam mieć z tym nic wspólnego. Naprawdę się zdenerwowałam, zaczęłam kląć i wyrzuciłam Biblię za okno. Po jakimś czasie postanowiłam jednak odwiedzić nowych znajomych mojego męża. Na tym spotkaniu postanowiłam spytać się Pastora czy mogłabym zostać ochrzczona. Cały czas jednak byłam wściekła na niego za to że nawrócił mojego męża, wewnątrz jednak czułam, że emanuje z niego jak i z jego rodziny coś bardzo pozytywnego. Po chrzcie w błotnistej wodzie poczułam się wyjątkowo czysta. Ducha Świętego dostałam tydzień później podczas spaceru z psami. Poczułam się dziwnie i jakoś inaczej. Język, który otrzymałam jest językiem od samego Boga, czucie się normalnie w takiej sytuacji było by raczej nienormalne. Do tego czasu naprawdę dużo paliłam. Paliłam papierosa za papierosem. Zanim skończyłam jednego, już zapalałam następnego. Nasze meble miały sporo wypalonych dziur. Wiele razy próbowałam oczyścić się z nałogu, ale zawsze kończyło się to niepowodzeniem. Nie mogłam żyć bez papierosów i byłam z tego powodu zła na siebie. Pewnego dnia po otrzymaniu Ducha Świętego usiadłam wygodnie, aby zapalić następnego papierosa. Obok stała kawa i Biblia, którą właśnie zaczęłam czytać. Otworzyłam na wersecie mówiącym o tym, aby nie zanieczyszczać Świątyni Boga, którym to w czasach Nowego Testamentu jest każdy członek kościoła i którym jestem też ja po otrzymaniu Ducha Świętego. W tym momencie odrzuciłam papierosy i od tego czasu już nigdy nie paliłam. Nie miałam też żadnych oznak uzależnienia, co w moim przypadku było niesamowitym świadectwem uleczenia. W krótkim czasie przestałam przeklinać, pić, palić oraz robić wiele niepotrzebnych samodestrukcyjnych rzeczy, które uważałam za konieczne - bez których życie wydawało się nudne. Okazało się, że wcale tak nie musi być. Moje małżeństwo zostało uleczone a nowe życie, które otrzymałam okazało się ekscytujące, ponieważ od tej pory wiedziałam, że gdziekolwiek pójdę Bóg będzie ze mną i będzie cały czas napełniał mnie pokojem i radością, której nie sposób pojąć.

Louise Ulverstone, Tasmania, Australia

Witam wszystkich. Na imię mam Louise i jestem członkiem Kościoła Odrodzenia w Tasmanii. Mając osiem lat otrzymałam Ducha Świętego na jednym z chrześcijańskich spotkań. Otrzymując Ducha Świętego zaczęłam mówić językami co jest Biblijnym potwierdzeniem tego niesamowitego wydarzenia. Tydzień po tym zostałam ochrzczona. Było to dawno temu i jedyne co pamiętam to uczucie szczęścia. Jako dziecko miałam problemy ze zdrowiem, sporo czasu spędzałam u różnych doktorów. Po otrzymaniu Ducha pomodliłam się o owe problemy i zostałam uleczona. Wiele lat po tym znów zaczęło mi dokuczać zdrowie - nie mogłam jeść wielu produktów przez co czułam się osłabiona. Znów więc zaczęłam chodzić do lekarza, ale tym razem do naturopaty, który zalecił mi specjalną dietę. Po jakimś czasie poczułam się dużo lepiej i byłam w stanie jeść już prawie wszystko. Wyjątkiem jednak był gluten, na który jak się okazało miałam uczulenie. Przyzwyczaiłam się do tego i tak prowadziłam swoje spokojne życie. R odzina zawsze dbała o to abym zawsze miała dostęp do bezglutenowej żywności. Świadomość bycia wśród takich osób pozwalała mi zrozumieć jak wielkim błogosławieństwem jest moja wspaniała rodzina. Często słyszałam najróżniejsze świadectwa uleczeń i wiedziałam, że pewnego dnia też będę mogła opowiedzieć komuś o moim uleczeniu. Na obozie świątecznym 2011/2012 zdecydowałam, że to będzie rok i miejsce w którym zostanę uleczona. Pewnego wieczoru podczas obozu postanowiłam pomodlić się z kimś po spotkaniu o moją nieciekawą sytuację. Podczas modlitwy po prostu powiedziałam " mam już dosyć bezglutenowej diety ". Mój znajomy Robbie pomodlił się ze mną o to i nagle poczułam, że zostałam uleczona. Tego wieczoru w kolacyjnym menu był makaron, którego przedtem nie mogłam jeść. Podekscytowana wzięłam dużą porcję, zjadłam ją i nic mi nie dolegało. Byłam naprawdę uleczona. Dzisiaj nie muszę już uważać na jakąkolwiek dietę, a za każdym razem, gdy jem kanapkę lub cokolwiek co zawiera gluten dziękuję Panu za to co dla mnie uczynił. W tym roku przeprowadzam się do stolicy Tasmanii Hobart aby studiować i nie mogę się doczekać ciekawego życia oraz błogosławieństw, które Pan ma dla mnie w tym nowym dla mnie miejscu. Amen

Patricia Adelajda, Australia

Urodziłam się w Anglii podczas wojny. Moje narodziny były zbyt wczesne przez co ważyłam 0.91 kg. Doktor powiedział mojej matce, aby zbytnio się do mnie nie przywiązywała, ponieważ najprawdopodobniej długo nie pożyję. Matka wyszła za mąż za australijskiego lotnika, dzięki czemu popłynęłyśmy statkiem do Australii. Było to podczas wojny i nasz statek był ścigany przez niemiecką łódź podwodną. Po moich drugich urodzinach podczas wizyty u lekarza postawiono diagnozę mózgowego porażenia dziecięcego. Terapia nie przynosiła żadnych skutków, przez co po kilku latach zaprzestano jej a mi powiedziano, że już nic dla mnie nie można zrobić. Sporo cierpiałam w tamtym czasie i na dodatek nie byłam w stanie daleko chodzić, ponieważ prawa stopa nie była sprawna i musiałam się nieźle wysilać, aby prawidłowo balansować ciałem, by nie upaść. Mój kręgosłup oraz biodra także były wykręcone i krzywe, przez co małżeństwo jak i urodzenie dzieci zdawało się nierealnym marzeniem. Nie miałam jednak o to żalu do nikogo, po prostu nie znałam innego życia. Jako nastolatka zaczęłam studiować sztukę i po ukończeniu zostałam nauczycielką w szkole dla dziewcząt. Pewnego dnia po powrocie z wakacji zauważyłam, że matka nagle stała się szczęśliwą osobą co było nietypowe, ponieważ nie była ona szczęśliwą osobą, a ja nie pamiętałam, kiedy to widziałam ją uśmiechającą się. Opowiedziała mi o nowym kościele do którego zaczęła chodzić, co zdziwiło mnie oraz wywołało uczucie ciekawości. Postanowiłam się udać na owe spotkanie i wcale nie miałam zamiaru nawracać się ani nic z tych rzeczy - byłam bardzo cyniczna jeżeli chodzi o sprawy religii. Na spotkaniu doznałam szoku, bo chyba nie można tego inaczej nazwać. Po raz pierwszy w życiu usłyszałam prawdziwą Ewangelię, usłyszałam o chrzcie przez zanurzenie oraz o Duchu Świętym i jego manifestacji czyli mówieniu językami. W jednej chwili zrozumiałam, że Bóg to nie jakiś filozoficzny koncept ale prawdziwa istota, która odpowiada ludziom na ich pytania. Ludzie w Kościele Odrodzenia mówili o Jezusie tak jakby go znali osobiście i wszystko co mówili popierali Biblią. Zapragnęłam mieć to co oni mieli i choć jeszcze nie do końca wiedziałam co to było, wiedziałam że to musi być także moje. Tego wieczora zostałam ochrzczona a później w domu otrzymałam Ducha Świętego mówiąc nowym językiem, którym nigdy przedtem nie mówiłam, a co było biblijnym potwierdzeniem otrzymania Ducha. Od tamtego czasu moje życie zaczęło się zmieniać. Czułam coraz więcej pokoju oraz miałam poczucie bezpieczeństwa, gdyż wiedziałam dokąd zmierzam. Bóg przestał być dla mnie konceptem a stał się realny i co najważniejsze wiedział kim jestem.

Shirley Port Moresby, Papua Nowa Gwinea

Na imię mam Shirley i jestem z Kościoła Odrodzenia z Port Moresby z Papui Nowej Gwinei. Wychowując się w Papui Nowej Gwinei od urodzenia wraz z rodzicami uczęszczałam do tradycyjnego kościoła. Później jak sporo ludzi poszłam do szkoły, następnie do liceum, po czym zaczęłam pracę i dorosłe życie, które okazało się ciężkie i nieciekawe. Wyszłam za mąż co także niestety nie było dobrym przeżyciem. Zdawało mi się, że wpadłam z deszczu pod rynnę. Zawsze jednak czułam obecność Boga oraz Jego dłoń, która dodawała mi sił. W dorosłym życiu postanowiłam znów chodzić do kościoła, do którego wcześniej przestałam uczęszczać. Pomimo, iż tym razem naprawdę starałam się być dobrą Chrześcijanką oraz zaangażowałam się w aktywne życie kościoła, nie potrafiłam poczuć obecności żywego Boga, który byłby w stanie naprawić moje życie. Pomimo różnych trudności życiowych cały czas chodziłam do kościoła pytając się, czy to aby na pewno wszystko co Bóg ma dla mnie? Czy istnieje coś więcej? Czy można nawiązać z Nim bliższy kontakt - związek jak pomiędzy córką a ojcem? Czegoś mi w tym wszystkim brakowało. 31 maja 2008 roku umarł mój ojciec. Byłam tym zdruzgotana, ponieważ był to niesamowity oraz kochający człowiek, który był mi w życiu podporą. Zawsze służył mi swoimi radami, które zamieniały najtrudniejsze sytuacje w małe nieistotne zdarzenia. Nagle zniknął z mojego życia i wiedziałam, że już nie będę w stanie zapytać go o jakąkolwiek radę. W październiku 2008 roku zachorowałam na serce. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek będę w takiej sytuacji. Choroba zmusiła mnie do zażywania różnych pigułek oraz do częstych wizyt w szpitalu. Rozpaczałam z powodu słabego zdrowia, gdyż nie byłam nawet w stanie wejść po schodach do domu. Wszystko było niesamowicie męczące. Ogarniał mnie także strach przed śmiercią, od którego nie byłam w stanie się uwolnić. Zaczęłam modlić się do Boga o pomoc, gdyż wiedziałam, że żaden człowiek nie jest w stanie mi pomóc. Wkrótce po tym mój mąż opowiedział mi o koledze z pracy z Kościoła Odrodzenia, który mówił o Bogu, który daje Ducha Świętego oraz ulecza. Po namowie męża zaprosiliśmy członków owego kościoła do domu aby opowiedzieli nam coś więcej o Bogu i aby się o mnie pomodlili. Szybko po ich przyjściu zdecydowałam się na chrzest, a Bóg od razu dał mi Ducha Świętego - przemówiłam językami, których przedtem nie znałam. Po tym doświadczyłam w swoim życiu mnóstwo błogosławieństw oraz widziałam wiele cudów które uczynił Bóg. Przede wszystkim w końcu miałam pewność, że jestem przy nim i, że On nigdy mnie nie opuści. Mój strach przed śmiercią zniknął, choroba serca została uleczona a ja w końcu mogę normalnie żyć.

Elly Niemcy

Na imię mam Elly i mam 91 lat. Odkąd sięgam pamięcią zawsze wierzyłam w Boga, lecz przestałam chodzić do kościoła w 1952 roku, gdyż nie byłam w stanie dostrzec tam Boga. To co widziałam wcale mi się nie podobało - kościoły przepełnione były hipokryzją. Pomimo tego ciągle wierzyłam w istnienie Boga. W 1980 umarł mój pies. Byłam z tego powodu bardzo smutna i nie potrafiłam się z owym smutkiem uporać. Postanowiłam na jakiś czas opuścić Niemcy i wyjechałam na wycieczkę po Australii. Pewnego dnia podczas podróży na wybrzeżu zobaczyłam na ulicy młodego człowieka śpiewającego i grającego na gitarze muzykę gospel. Moje serce zabiło jakoś inaczej, jakoś mocniej - nie mogłam przestać go słuchać. Kilka dni później całkiem przypadkowo znalazłam się przed salą z dużym napisem "Kościół Odrodzenia". Nie miałam pojęcia co to za grupa ludzi, ale gdy zaprosili mnie do środka na spotkanie zgodziłam się, nie zdając sobie nawet sprawy, że to przecież chrześcijańskie spotkanie. Moje wątpliwości co do tego miejsca rozwiały się gdy spostrzegłam młodego człowieka, który kilka dni temu zachwycił mnie swoim śpiewem. Wiedziałam teraz, że miejsce w którym się znalazłam jest niesamowite i poczułam się jego częścią. Sześć miesięcy później zostałam ochrzczona w rzece Maroochy ,a kilka dni później wróciłam do Niemiec, gdzie wkrótce otrzymałam Ducha Świętego. Do dzisiaj pamiętam radość jaką poczułam, gdy zaczęłam mówić językami. Poczułam się oczyszczona przez Ducha, którego dostałam od Boga. W Niemczech Bóg cały czas błogosławił moje życie i oczywiście błogosławi je do dzisiaj. Udało mi się ujść z życiem z wypadku w którym mogłam zginąć. Obrażenia, które odniosłam były powierzchowne. Dwa lata temu okazało się, że mam raka jelita. Guz usunięto operacyjnie, a ja nie miałam żadnych powikłań związanych z zabiegiem. Nie było potrzeby dalszego leczenia i nie czułam żadnego bólu. Moje rany pooperacyjne goiły się bardzo szybko, co potwierdzili z niedowierzaniem lekarze. Od tamtej pory czuję się wyjątkowo dobrze a nowotwór już nie powrócił. Pomimo mojego podeszłego wieku czuję się dobrze i ciągle jestem w stanie jeździć swoim volkswagenem, przez co czuję się niezależna. Wiem, że gdziekolwiek jesteśmy Bóg zawsze o nas dba i troszczy się o wszystkie nasze sprawy, ponieważ jesteśmy jego dziećmi.